Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wiza do USA

Z przyjemnością muszę stwierdzić, że zdobyłam wizę i wszystkie rezerwacje związane z podróżą są w stanie załatwiania. Upragnione wakacje zaczną się 29 kwietnia. Wraz z pierwszą wyprawą samolotem (ze wstydem przyznaję że dopiero teraz). Na pewno będzie to podróż pełna emocji, i mimo wszystkich trudności ciesze się, poza tym nie miałam porządnych wakacji od 2ch lat. :D

*my

znów zdusiłeś  zalęknione słowa w mojej krtani a ja źle interpretując sny miętoszę w dłoniach wytartą nadzieję mą przystanią mógłbyś być lecz potrzaski dawnych dni szarpią krwawo twą niewinność sam las milczy wśród skowytów i nie można dalej iść

Nudzi Ci się w podróży? - poprzeglądaj paszport ;)

Hej! Dziś miałam przyjemność odebrać nowy paszporcik (może zdążę do tego USA) i porównując ze starym przeżyłam miłe zaskoczenie. Spodziewałam się czegoś bardziej formalnego i nie odbiegającego od standardów państwowych dokumentów. A tu wkroczył Design pełną parą- przede wszystkim rysunki. W skrócie na każdej podwójnej stronie są lekko wyblakłe pastelowe obrazki przedstawiające historię podróży - od przemierzania kamiennych dróg pieszo , później wozy, muły, statki, balony, samochody, koleje i tak do 39 strony. Mino iż formy proste (przypominające graficznie trochę banknoty), ładnie się wkomponowują i są przyjemne dla oka. Małe historyczne opisy byłyby mile widziane. Poza tym jest bardzo bajerancko - są nawet brokatowe napisy i wypukłe kontury kontynentów a nawet info że jesteśmy w UE (paszport zszywany jest biało-czerwona nicią :)). W każdym razie stałam pod urzędem i oglądałam w kółko jak głupia :D  Mam nadzieje że zamieszczen...

Amerykańska Mara...

Kto by pomyślał że niewinny wigilijny żarcik na temat wyjazdu do u.s.a ("Drogi Bracie, proponujesz nam ten wyjazd co dwa lata, jak się widzimy. To niemal już tradycja.") może stać się powodem do schiz, zbiorowej rodzinnej paniki i szykanowań mojej biednej osoby [owszem Tato, już dawno złożyłam papiery o paszport]. Zakładając że zdążę dostać turystyczną wizę na czas, mogę to chyba przypłacić nerwicą i skłonnością do chowania się w ciemnych, wyciszonych pomieszczeniach. Wyjazd za niecałe dwa miesiące, więc biorąc pod uwagę wszystkie możliwe afery które mogą jeszcze nadejść, być może gra nie jest warta świeczki. W końcu to nie mój amerykański sen, jest sporo innych miejsc, które bardziej pragnę zobaczyć a o Stanach jakoś nigdy nie myślałam. Może jeszcze trochę persenu i jakoś dam radę. Bardziej zdziwiło mnie wczoraj odkrycie, że pani Anna Witek, z którą zakońc...

Ten komercyjny dzień

Właściwie mam neutralne podejście do walentynek. W każdym roku jest tyle okazji do świętowania miłości i przyjaźnie ze wszystkimi, ze ustalenie tego w konkretnym dniu jest trochę obraźliwe. I tak najszczęśliwsi są wtedy ludzie w parach. Pamiętam to uczucie osamotnienia i poniekąd upokorzenia, w latach gdy obchodziłam je samotnie. Oraz żonkile rozdawane kobietom w dniu ich święta na Nowym Świece. Może gdzieś w związku z tym istnieje punkt wydawania drugich połówek na walentynki. Ktoś wie? Z kolei nie traktuje walentynek jako święta na które monopol mają wyłącznie zakochani. Ktoś mądry powiedział mi, ze jest to dzień, kiedy świętuje się relacje ze wszystkimi ludźmi, których się kocha, szanuje, lubi, bo zdecydowanie jest bardzo dużo wyjątkowych osób w naszym życiu. Co do Wielorybika na kartce, to na pytania dlaczego tam jest, odpowiadam indywidualnie :P

obsesyjne oczekiwanie

Przyznam że zima nie jest mą ulubioną porą roku. Co najwyżej są nimi wiosna i jesień, lato mniej, gdy temperatura przekracza 25st C, bo moja skóra nie znosi słońca niestety, a przykro nabawić się poparzeń na 15sto minutowym spacerze niestety. Powyżej 35ciu stopni jestem zajęta zdychaniem w cieniu. Ale teraz mimo szalejącego śniegu mam złudną nadzieję że niedługo pojawią się listki. Z przedszkola wyniosłam irracjonalne przekonanie że zima powinna znikać z końcem grudnia, najdalej stycznia, i co roku przezywam bolesne rozczarowanie (ktoś pamięta kalendarze pór roku z rysunkami?). Jednakże oczekuję tych małych pączków, z uwielbieniem patrzę na ich rozkwit i mogłabym wpatrywać się większość życia w drzewa. A kwitnące jabłonie na Sadach Żoliborskich dają mi pewne poczucie satysfakcji względem Japończyków, których wiśnie kwitną bardzo krótko. Też powinniśmy mieć jakieś oficjalne święto, kiedy ludzie delektowaliby się wiosennym budzeniem się drzew, wszystkimi odcieniami zieleni i słońcem po...

przed świtem znów przy monitorze

...co mi się właściwie rzadko ostatnio już zdarza. Nie żebym nie chciała, ale wiek juz chyba nie ten. W podstawówce czy liceum mogłam nie spać i dwie noce z rzędu, poświęcając czas malowaniu, chodzeniu na zakupy o 4 nad ranem, wyszukiwaniu podejrzanych filmów i jeździe na rolkach. W ostatnich latach raczej zarywałam noce podczas sesji, usilnie powtarzając wszystko do egzaminów. Teraz bardziej cenię sobie ciepło mojego kokonu z kołdry i pewnego Pana do którego mogę się przytulić. Strach myśleć co będzie przed 30stką :P Walczę również z usilną pokusą zwiedzenia rusztowania, z którego dziarscy panowie przyczepiają styropian do mojego bloku. Kuszące...