Przejdź do głównej zawartości

Posty

samotność z zombi

brrr...

Wielokrotnie słyszałam że we wrześniu ma być fala upałów. Tymczasem musiałam zrezygnować z rowerku na rzecz starego ztm, co dzień zakładam jakieś straszne ilości warstw a w domu posiłkuję się kocem (w ramach zwiększenia tak zwanego komfortu psychicznego) i zasypiam gdzie popadnie (wina koca). Uh -_-

Ruchome Miasta I

. . . . . . . . . . . . . . . . drżyjcie Francuzi!

Festiwal Muzyki Filmowej - Kraków 2010

Trzeci już festiwal muzyki filmowej,  która jest nieodłączną częścią samych filmów, zapełniającą pustkę między dialogami i pozwalającej dotrzeć obrazowi głębiej do naszych emocji.  Spotkanie z Howardem Shorem.  Nowa Huta, gigantyczny hangar Cynkowni, w której ze względów pogodowych odbywał się festiwal.

Chateaux Petite :D

Szaleńczy rajd po Anglii i Francji zakończony (Szkocja nie zmieściła się czasowo). Wynik: Szeroki wybór hoteli, niemieckie autostrady, wyrastające wiatraki generujące prąd i elektrownie atomowe, kanał La Manche,  The  Sandgate Hotel, plaże kamieni z dziurką, angielskie wiatr i deszcz, Birling Gap, Londyn, Tower, Celinka :*, zamek Windsor, Legoland, Oxford, "Eagle and Child", prom w Dover, znów Calais, katedra Notre Dame w Rouen (te schody!), Nazgul, klasztor Le Mont-Saint-Michel ... bezcenne, bunkry i leje po bombach w Omaha Beach i  okolicach, Francuzi ignorujący język angielski, w skrócie kilkanaście zamków nad Loarą oraz inne letnie rezydencje z basztami (O Matko!), kościoły, fortyfikacje, francuskie rogaliki, Nancy i Stanislas Leszcynski oraz warto wiedzieć że słowo "fart" ma różne znaczenia ;) Zapraszam do obejrzenia zdjęć: Anglia - Francja 2010 ok 3 tys. zdjęć do obrobienia i przebrania ...

pod osłoną Chmury

Straszliwie zakręcony miesiąc. Pierwszy raz Islandia miała szansę wpłynąć osobiście na moje życie (choć wolałabym się z nią zaznajomić bardziej turystycznie). Ale wygląda na to że jednak polecimy, przestrzeń powietrzna staje znów przed nami otworem (to już za tydzień!). Ostatnie dwa tygodnie minęły mi na próbach utrzymania równowagi psychicznej, wśród wszelkich komplikacji rodzinnych, sprostowania wyzwaniom, unikania własnego telefonu, załatwiania spraw od małych po duże. Ale część się klaruje i przestaję powoli odczuwać tę duszącą panikę. Z dobrych wieści - w końcu udało się sprzedać mieszkanie na Gocławiu (finalizacja w poniedziałek), co bardzo przybliżyło mnie do stania się właścicielką mojej wolskiej kanciapy :) Ponieważ wszyscy musieli się stamtąd wymeldować, mam nadzieję niebawem posiadać "Syreni"adres w dowodzie, co zmniejsza ilość moich potencjalnych adresów z 3 do 1! I to jest wspaniałe. Nie będę musiała już jeździć po całym mieście w poszuk...